BĄDŹ ZWINNY LUB GIŃ! Takim hasłem można podsumować to, co dzieje się na naszych oczach. Cały świat i my wszyscy wraz z nim doświadczamy ogromnego przyspieszenia.

Czy tak dawne to dzieje, gdy w latach 40. minionego wieku Thomas Watson – ówczesny prezes IBM – miał podobno powiedzieć: “Światowe zapotrzebowanie szacuję na jakieś pięć komputerów”.

Niektórzy z nas jeszcze pamiętają ZX 80, ZX Spectrum, Atari , Commodore 64…, dla wielu są to już tylko hasła w Wikipedii. Spójrzmy na przemianę jaka zaszła w telekomunikacji. Od dość ciężkiej skrzyneczki o ograniczonym zasięgu dotarliśmy do smartfona z pełnym dostępem do zasobów sieci i mocy obliczeniowej większej, niż komputery, które miał na myśli wspomniany już Thomas Watson.

Zmiana i zmienność jako nowe status quo

Zmiany jakie nas otaczają, to nie tylko coraz nowsze generacje urządzeń – to pojawiające się zupełnie nowe sposoby ich wykorzystania i, co za tym idzie, prowadzenia biznesu. To, co znane staje się tak dostępne, że ludzie dziwią się nie wtedy, gdy coś jest dostępne ale gdy tego zabraknie.

W branży IT, z której się wywodzę, zakres zmian jest ogromny. Od programowania, poprzez zmianę położenia przełączników po to by wyliczyć najprostsze funkcje, po dzisiejsze kompleksowe, dostępne w chmurze usługi, które swoją złożonością  biją na głowę rozwiązania sprzed paru lat. Któż mógłby to wszystko zaplanować i przewidzieć?

W efekcie coraz więcej firm o ugruntowanej pozycji stwierdza, że ocean po którym pływają bardzo się zaczerwienił oraz, że bardzo skraca się  czas pomiędzy znalezieniem dla siebie błękitnego skrawka oceanu a przybyciem nań głodnych rekinów.

Jakby tego było mało i my – użytkownicy – się zmieniamy. Ciągły dostęp do niezmierzonych zasobów informacji, ciągła łączność ze światem powoduje, że z pokolenia na pokolenie jesteśmy inni. Najlepiej można to zaobserwować  na przykładzie kolejnych generacji, które z mlekiem matki wyssały Internet.

Tempo zmian w zachowaniach klientów jest tak szybkie, że może się zdarzyć, że dwunastoletnia dziewczynka powie o swojej dziewięcioletniej siostrze: „Ona jest z innego pokolenia” – słucha innej muzyki, gra w inne gry komputerowe, podziwia innych bohaterów (przykład za P. Kotler, Kotler o marketingu. Jak tworzyć, zdobywać i dominować na rynkach, New Media s.r.l., Warszawa 2010, s. 19).

Zmiany w dostępie do informacji

W kontekście biznesowym zmiana  dostępności informacji najmocniej odbija się na sprzedaży i podejściu do klientów. Kiedyś było tak, że tylko pracownicy firmy posiadali pełną informację o zaletach i wadach swoich produktów czy usług. Jak to wygląda dzisiaj?

Kiedy sam chcę coś kupić to wpisuję w wyszukiwarkę “produkt X ranking” lub “produkty Y opinie”, zbieram informacje i na koniec  uruchamiam porównywarkę cenową. Pozostaje tylko dokonać zakupu. Mogę zrobić  to przez internet lub mogę pójść do sklepu tradycyjnego, aby zaspokoić swoją potrzebę zmysłowego doznania.

Łatwo jest też sprawdzić czy oferta, którą ktoś nam złożył jest rzeczywiście tak bardzo atrakcyjna. Niedawno zadzwoniono do mnie z pewnego banku z informacją, że mogę sobie korzystnie rozłożyć saldo na karcie na raty kredytu i, że w tym przypadku będę miał lepsze warunki niż przy standardowej spłacie zadłużenia. Sprawdziłem – nie było różnicy.  O czym to świadczy?

Są to dowody na to, że sprzedający nie mają już przewagi informacyjnej, więc pora na zmiany.

Szybkość i zwinność w zarządzaniu zmianą

Przytoczone wyżej przykłady pokazują jak szybko następują zmiany i jak radykalne mogą być ich skutki. Wywołuje to natychmiast kolejne pytanie. Załóżmy, że wymyśliliśmy już siebie na nowo i teraz pora na przeprowadzenie tej zmiany. Jak to zrobić?

W standardowym podejściu do zarządzania zmianą usiądziesz i dokładnie zaplanujesz drogę z miejsca gdzie jesteś do upragnionego celu. Powodzenia! Twoje szanse na sukces? Moim zdaniem znikome.

Pomyśl ile nowych produktów, modeli biznesowych, usług pojawi się w międzyczasie. Czy jesteś w stanie przewidzieć zmiany pokoleniowe? Zmiana nie jest tak prosta, że wystarczy znaleźć punkt podparcia i wystarczająco długą dźwignię, aby poruszyć Ziemię, jak twierdził Archimedes ponad dwa tysiące lat temu. Co robić jeśli nasz punkt podparcia bardziej przypomina kota Schrödingera?

Moim zdaniem należy przestawić się na zwinne, dynamiczne zarządzanie zmiana. Tak jak żeglarz na morzu, kiedy chce gdzieś dotrzeć, kieruje się na latarnię morską i choć na bieżąco musi modyfikować swój kurs, uwzględniać kierunek wiatru, prądy i pływy morskie, czy rzeźbę dna, to cały czas planuje najbliższy fragment swojej podróży tak, aby z każdym kolejnym halsem być bliżej celu.

Podsumowując, w dzisiejszym świecie, pełnym burzliwych, szybkich i niespodziewanych przemian,  teza z postawiona na wstępie tego artykułu nabiera jeszcze więcej mocy: Bądź zwinny lub giń

 

Foto: flickr.com, Vancouver Film School, Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.